Pewnie wielu z was zna Stuu Games. Wcześniej znanego jako Polski Pingwin. Otóż wczoraj w Warszawie o godzinie 18:30 Stuu organizował spotkanie dla swoich fanów. Oczywiście nie mogłam sobie odpuścić i także tam pojechałam. Bo jakby inaczej!
Z tego co zauważyłam i dowiedziałam sie od ludzi, niektórzy stali już pod pałacem kultury od 16:00! Ja naprawdę nie wiem jak oni wytrzymali tyle na tym mrozie, a było bardzo zimno. W każdym razie ja przyjechałam dopiero o 18:10 i spokojnie sobie czekałam na Stuu. Oczywiście wcześniej przez jakieś dziesięć minut szukałam odpowiedniego miejsca, ale pomińmy ten fakt.
Kilku innych youtuberów takich jak DG też tam było i kilka osób robiło sobie z nimi zdjęcia. Uważam, że to całkiem fajne, że mają taki kontakt z fanami.
18:45. I nagle wrzaski, piski, krzyki. Stuu oczywiście się pojawił, bo jakby inaczej! Ledwo wszedł na jakiś murek, a już wszyscy rzucili się po autografy i zdjęcia. Próbował stworzyć jakąś kolejkę, ale nic to nie dawało i koniec końców staliśmy w okół niego pchając się w jego stronę. Ludzie podpisywali sobie przeróżne rzeczy i oczywiście każdy chciał zdjęcie. Z tego co wiem ludzie podpisywali sobie nawet telefony! (nie tylko gumowe obudowy, ale po prostu telefony z wierzchu). To trochę dziwne jak dla mnie, ale sama pokusiłam się o autograf na obudowie po jej wewnętrznej stronie. Stałam w tłumie prawie dwie godziny zanim dostałam się do murku i jakoś na niego wspięłam (w między czasie poznałam wiele osób, i stwierdziłam, że w tłumie wcale nie jest tak zimno). Oczywiście wtedy kilka dziewczyn, które poznałam, zaczęły krzyczeć, żebym uważała, bo spadnę. Powiedziałam im, że stoję, więc raczej nie spadnę i wtedy Stuu spojrzał na mnie obracając się przodem i lekko pchając mnie w ramie uśmiechnął się mówiąc "jesteś pewna, że nie spadniesz? Jesteś tego pewna?". Oczywiście oboje się zaśmialiśmy. (uwaga do hejterów: To było tylko dla żartu.) Wrócił do podpisywania innym rzeczy, a ja grzecznie zaczekałam na swoją kolej. Wreszcie zrobiliśmy sobie razem zdjęcie i podpisał mi się na zeszycie. Nie trwało to może długo, ale też go przytuliłam. Byłam taka szczęśliwa!
Stuu był moim pierwszym youtuberem jakiego zobaczyłam na youtubie, i w prawdziwym świecie. To naprawdę niesamowite.
Z minuty na minute ludzi robiło się coraz mniej i jakichś 250, które było na samym początku, zrobiło się 50-80. To w sumie dobrze, bo mogliśmy wypytać Stuu o różne rzeczy. Opowiadał nam też trochę o tym jak nagrywał ukrytą prawde. Rozdał też cztery bransoletki - niestety żadnej nie udało mi się zdobyć.
Pożegnałam się z nim kolejnym przytulasem dopiero o 21. Zostało jeszcze parę osób i poszli z nim do KFC, bo był głodny. Nie wiem co tam robili, bo nie znałam nikogo, kto tam poszedł i wiedziałby.
Niżej wstawiam wam parę zdjątek z eventu (nie wszystkie są moje). Jeżeli byliście tam i macie swoje własne przeżycia to podzielcie się nimi w komentarzach.
Pozdrawiam wszystkich jego fanów. Oby więcej takich spotkań~
~Sunny
P.S.: Z tego co widziałam, fotograf z bravo także pojawił sie na wydarzeniu i robił zdjęcia, więc możliwe, że niedługo pojawi sie jakiś artykuł o Stuu w tejże gazecie.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz